W namiocie paliły się już lampy oliwne i kadzidła. Niewolnice gotowały wodę. Seleukidyta uczynił gest żegnający wszystkich swych towarzyszy, lecz Aurelia, mimo ciężkiego spojrzenia strategosa, postanowiła tym razem nie dać się wyprosić i narzuciwszy na głowę kaptur kirouffy, usiadła szybko w kącie namiotu, w cieniu za masztem i przeciągniętym od niego perskim kobiercem. Na kobiercu siedziała zielononiebieska papuga; ona jedna całkowicie zignorowała Aurelię. Niewolnice, o ciałach pokrytych kolorowymi tatuażami i twarzach obwiązanych trouffami, obwieszone tanią biżuterią dzwoniącą przy każdym ruchu, podały Mariuszowi i esthlosowi Berbelekowi wodę do obmycia, haszisz, qahwę, placki cynamonowe i owoce. Klapę namiotu opuszczono, odtąd tylko migotliwy blask blaszanych lamp oświetlał duszne wnętrze. Od ciężkiej, tłustej woni kadzidła zbierało się Aurelii na wymioty, ale nie odezwała się i dopiero po jakimś czasie jedna z niewolnic z własnej inicjatywy podała jej czarę gorącej qahwy. Wówczas namiot wypełniał już słodki zapach przyprawowego hasziszu. Król i strategos wymienili pierwsze grzeczności i tak — od pustynnego milczenia do pustynnego szeptu — rozpoczęła się narada wojenna. Mówili po grecku, Aurelia rozumiała każde słowo.

Słowa były prozaiczne, zdania krótkie, ton beznamiętny. Najlepiej zapamięta właśnie ten ton. Zdawało się, iż wszystko zostało przesądzone: to już się dzieje lub stanie się wkrótce, dziać się zaczęło. Daty, miejsca, imiona, liczby. Z podsłuchiwanych strzępów informacji budowała sobie obraz rozpoczynającej się wojny. Nie będzie szturmu murów Amidy i oblężenia miasta — powstańcy wejdą do środka wraz z innymi podróżnymi, z karawanami kupieckimi i transportami niewolników. Zajmą garnizon, opanują mury, a bramy w nich utrzymają otwarte, póki nie przybędzie z zachodu, od Pergamonu i od Alexandretty, Horror Berbeleka. Trzy pełne Kolumny Horroru wylądują pod Pergamonem, na znak z „Łamichmura” przybijając do brzegu — czekają teraz na Morzu Śródziemnym na statkach Domu Kupieckiego Njute, Ikita te Berbelek, na statkach Aneisa Panatakisa i Kompanii Afrykańskiej. Amidę dzieli od Pergamonu ponad 4000 stadionów. Zatrzymując lub strącając wszystkie obce świnie powietrzne i ptaki pocztowe (tym zajmie się skorpion Ombcosa Żarnika), uzyskujemy co najmniej sześć dni przewagi; linia aegipskich heliografów nie przechodzi tamtędy. Czy więc oblegać do skutku potężny Pergamon, czy iść na Amidę, nie czekając, byle koronować Mariusza? Tu znowu zaczynały się różne warianty, przypuszczenia i plany. Czy Powstanie Amidańskie poderwie wystarczająco wielu ludzi, by zapewnić Mariuszowi armię zdolną przejąć kontrolę nad całym krajem? Czy po pięćdziesięciu ośmiu latach rozbioru i nieistnienia państwa jego Forma mimo wszystko pozostała na tyle mocna, by przezwyciężyć teraz anthosy Czarnoksiężnika i Siedmiopalcego, Formę ich państw? To, co prawda, jest sama granica ich aur — lecz kto zagwarantuje, że Król Bez Korony okaże się wystarczająco potężnym Królem W Koronie? Strategos rzucał na ten temat ironiczne komentarze. Mariusz tylko wydmuchiwał hasziszowy dym. Zdawało się Aurelii, że traktują rzecz obaj jako błahy żart; gdy powracał, kwitowali go niemymi spojrzeniami i wzruszeniami ramion. Co zrobi Maksym Rog? Co zrobi Siedmiopalcy? Jeśli Czwarty Pergamon nie otrzyma szybko wsparcia któregoś z sąsiadów — a między Babilonem, Imperium Uralskim, Macedonią i Aegiptem mogli przecież liczyć najwyżej na ten ostatni — zostanie zmiażdżony w ciągu miesięcy. Strategos wszakże sprawiał wrażenie pewnego, że Aegipt wsparcia udzieli. Wywiązał się długi dialog o politycznych konsekwencjach przewrotu. Zaczęły padać imiona córek Hypatii i sprośne żarty. Plan esthlosa Berbeleka obejmował także zmianę porządku dynastycznego w Afryce Alexandryjskiej.

Niemożliwe, żeby Janna miała rację — niewątpliwie jednak ona lepiej zna Hieronima Berbeleka. Aurelia pojęła, że to nie jest kwestia wyboru, wierności, nie kwestia prawdy lub kłamstwa. To zimna logika siły i słabości. Oto bowiem przed jakim paradoksem stała Księżycowa Wiedźma: ci, którzy są zbyt słabi, by sprzeciwić się jej Formie, są z pewnością także zbyt słabi, by stanąć naprzeciwko kratistosa adynatosów; ci zaś wystarczająco silni — są zbyt silni, nie potrzebują Illei, sami stanowią Potęgę. Kto więc pójdzie w niebiański bój i zabije Ojca Skrzywienia?

Tylko bogowie i szaleńcy poświęcają się dla ludzkości — reszta natomiast zdolna jest do poświęceń jedynie dla tych, których uważa za lepszych od siebie.

Słuchała w bezruchu i milczeniu, kaptur kirouffy krył jej oblicze, tylko iskry błyskały w cieniu. Jeśli strategos zdradzi Panią, nie pozwolę, nie mogę pozwolić ujść mu wolno. Czyż nie po to zostałam tu posłana? Uczynię, co przystoi ryterowi — zanim przyjdzie wypełnić rozkaz Janny.

Перейти на страницу:

Похожие книги