Zastały Aliteę wyciągniętą na poduszkach w szklanym kącie komnaty. Opierając głowę na łokciu, wyjadała ze srebrnej misy daktyle; w lewej dłoni obracała kostkę pitagorejską. Uśmiechnęła się i skinęła przyjaźnie na esthle Ignatię. Aurelia została przy drzwiach, zamknąwszy je z głośnym trzaskiem. Zauważyła, że fotel stał teraz po przeciwnej stronie sekretarzyka, zniknęła też rzucona na jego blat biżuteria.

Piękna Ignatia obejrzała się jeszcze na Księżycankę i ponownie na esthle Latek — chwila się przeciągała — wreszcie zawinęła spódnicę i spoczęła obok Alitei.

— Nie wiem, czy twój ojciec pochwali takie demonstracje — mruknęła.

— Zaufanie Księżyca do strategosa Berbeleka nie jest bezgraniczne — rzekła esthle Latek. — Zwłaszcza utrata córki nie musi się spodobać Illei Okrutnej.

— Mhmmm, nie rozumiem.

— Czyżby Złoty nie wiedział? Pani również postawiła strategosowi warunki.

— Nadal nie —

— A zamach nimroda Zajdara? Szpiedzy z pewnością donieśli o wszystkim Nabuchodonozorowi. Sądzisz, że kto tu przysłał Zajdara? — Alitea nadal się uśmiechała. Spoglądała na esthle Ignatię, obracając między palcami lewej dłoni otwarty mekanizm kostki. — Więc teraz wyobraź to sobie. Esthle Amitace umiera w niewoli Nabuchodonozora. Strategos wysyła na Księżyc swój raport; napisze w nim, co napisze. Jak reaguje Wiedźma?

Pani Ignatia, wyraźnie wstrząśnięta, obejrzała się na Aurelię. Aurelia stała nieporuszona, z beznamiętną miną patrząc przed siebie, w noc i odległe światła Alexandrii za grubym szkłem.

— Odsunięto go? — spytała esthle Ignatia, Aurelię lub Aliteę, obie. — Kto teraz wydaje rozkazy? Ty, esthle? Szulima?

— Jeszcze nie. Ale sytuacja nie jest już tak jednoznaczna, jak się wam najwyraźniej wydawało. Jak dokładnie Nabuchodonozor sformułował swoje żądania?

— Babilon za poparcie dla strategosa. Esthle Amitace stanowi gwarancję do czasu zwycięstwa nad adynatosami. Ale to nie

— Czy on zdaje sobie sprawę, że bez udziału Aegiptu nie może tu ruszyć żadna ofensywa? W ostateczności będzie miał przeciwko sobie cały sojusz antyadynatosowy. Berbelek wziął Kolenicę, wyrwie Czarnoksiężnikowi dalsze ziemie, wojna toczyć się już będzie swoim torem, Czarnoksiężnik narobił sobie wystarczająco wielu śmiertelnych wrogów, którzy tylko czekają na stosowną formę, moment w historii.

— Do czego ty właściwie usiłujesz przekonać Złotego? — zirytowała się esthle Ignatia.

— Szulima jeszcze nie wysłała listu do matki. Jak wiesz, jestem tu jej najbliższą przyjaciółką — Alitea uśmiechnęła się słodko. — Nabuchodonozor ma jeszcze szansę — Illea może się o niczym nie dowiedzieć, nie było żadnego szantażu.

— Na Szeol, Szulima nie ma z tym nic wspólnego, Szulima nie jest przedmiotem targu! Musimy mieć jakąś gwarancję, gdy opuścimy Ziemię!

— Nie tak to wygląda dla Illei, zapewniam cię. Gdyby Nabuchodonozor przyłączył się bezwarunkowo… Ale przecież twierdzi, że nie opuści Ziemi, nie weźmie udziału w ataku na Skoliodoi — więc o jakiej gwarancji tu mówimy? Targuje się o głowę Panny Wieczornej za głowę Siedmiopalcego, taka jest prawda. Wspomnij Zajdara. Jak niewiele trzeba, by to wszystko obróciło się przeciwko Złotemu. Jeśli się wam wydawało, że strategos Berbelek nad tym panuje, to się wam źle wydawało. Nikt nie panuje nad gniewem Illei Okrutnej. Wspomnij los Oei.

Aurelia przypomniała sobie Pieśń o Oei, jedną ze strasznych bajek Labiryntu. Oea była fenickim miastem na afrykańskim brzegu Morza Śródziemnego. Za czasu władztwa Pani w Złotych Królestwach zdarzyło się jednemu z jej kochanków, wracając z Rzymu, zatrzymać na kilka dni w Oei. Wygrał tam wysoki zakład z miejscowym aristokrata (legendy różniły się co do natury zakładu); poniżony aristokrata otruł kochanka Pani. Illea przybyła o następnej pełni Księżyca. Wszyscy mieszkańcy Oei zostali ukrzyżowani, miasto spalone i zrównanie z ziemią, a sama ziemia zapadła się pod powierzchnię morza. Trzynastu nimrodów udało się na wszystkie strony świata w poszukiwaniu ocalałych krewnych i przyjaciół aristokratytruciciela. Jeszcze wiek i dwa później Pani wywierała swą zemstę na odnajdywanych potomkach owych nieszczęśników.

— Straszysz — mruknęła Aszakanidyjka. — Niby co takiego się dzisiaj stało, że nagle ona — wskazała głową Aurelię — zmienia pana, a ty dopuszczona zostajesz do sekretów Potęg?

Alitea wrzuciła do ust daktyla i mrugnęła filuternie do ejdolosa Nabuchodonozora.

— Pomyśl — szepnęła.

Pani Ignatia pokręciła głową.

— Kiedy Szulima wysyła ten list?

— Mam ci podać dzień i godzinę? Za mało szpiegów? Wkrótce, wkrótce. Pospiesz się.

Aszakanidyjka wstała.

— Esthle — ukłoniła się leżącej Alitei.

Esthle Latek pomachała jej przyjaźnie na pożegnanie. Zamknąwszy za nią drzwi, Aurelia podeszła do córki strategosa, uklękła przy poduszkach.

— Despoina, ja nie chciałabym, żeby —

Перейти на страницу:

Похожие книги