Przedsięwzięcie się nie powiodło, wyprawa weszła bowiem wprost w oszalałą Formę jednego z tubylczych kratistosów, uciekających na południe pod naciskiem rozwijającego się niczym zimny, żelazny kwiat anthosu Anaxegirosa. Musieli wracać czym prędzej na ziemie gładkiego kerosu, zanim by na dobre się zapomnieli. Najbliżej mieli do HerdonAragonii. Najbardziej chorych zabrał na pokład statek dowodzony przez ojca Kristoffa Njute. Kristoff był tam drugim oficerem. Doglądał Yijo, cierpiącego na zakażenie krwi oraz deformację kości. Wtedy się zaprzyjaźnili, zmieszały się ich morfy. Gdy kilka lat później Kristoff zakładał Dom Kupiecki Njute, Ikita sfinansował przedsięwzięcie bez wahania; i nie stracił na tym. Jako aktywny wspólnik, nadal dzielił się z Kristoffem poufnymi informacjami zdobywanymi przez niezliczonych szpiegów zaibatsu Ikita, ósmej potęgi Boskiego Cesarstwa.

Płynie tam rzeka, po jej przebyciu człowiek przestaje być człowiekiem”, tak mówią, takie opowieści nam powtarzano. Plotki o pojawieniu się nowych kratistosów krążą każdej wiosny, jakby wykluwali się oni z zawirowań kerosu wraz z dorocznym odrodzeniem przyrody. Zignorowaliśmy je, jak setki podobnych wcześniej. Potem jednak poczęły docierać informacje o rosnącym zainteresowaniu owymi ziemiami ze strony rozmaitych potęg europejskich i azjatyckich, szli tam w niejasnych celach wysłannicy królów i kratistosów, wracali, nie wracali, szli następni. W tej chwili nie jest nawet ważne, co naprawdę stanowi źródło i przyczynę owych plotek; teraz już samo zainteresowanie konkurencji warte jest zbadania. W ten sposób z przypadkowego zbiegu pożądań rodzi się życie, coś powstaje z niczego.

Przypadkowy zbieg pożądań. Pan Berbelek rozważał drogi losu. Złożywszy list Ikity, zapalił tytońca, dym pomoże. Droga pierwsza: pojadę do Alexandrii. Czy Szulima istotnie jest szczurem Czarnoksiężnika? Tam, w anthosie Nabuchodonozora, przynajmniej będę miał większe szanse. A jeśli nie jest? Tym lepiej. Droga druga: nie pojadę do Alexandrii. Czy Szulima istotnie jest szczurem Czarnoksiężnika? Byle więc dalej ode mnie, nie będę się jej pchał przed oczy, szerokiej drogi; sam też potem opuszczę Vodenburg, nie pojadę do Iberii, skryję się gdzie indziej. A jeśli nie jest? Ku czemu prowadzi mnie moje pożądanie?

Niechże spojrzę na siebie oczyma Abla: co zrobiłby na moim miejscu Hieronim Berbelek? Uciekłby? Skryłby się i modlił w drżeniu, by niebezpieczeństwo odeszło? Czy też prawdziwy Hieronim Berbelek stanąłby mu naprzeciw z podniesioną głową?

Najwyższy czas, bym zaczął go udawać.

Przesunął popielniczkę. Wciśnięte za nią, w róg sekretarzyka, leżało zaproszenie na kolację do księcia, skreślone na oficjalnym dworskim pergaminie. Esthle Amitace z pewnością tam będzie. Sprawdził datę — dzisiaj. Pan Berbelek pójdzie.

* * *

W tym samym momencie, w którym się zakochał, Abel Latek serdecznie znienawidził obiekt swego afektu.

Na imię miała Rumia, była wnuczką księcia Neurgii. Ujrzał ją i oblał się rumieńcem. Ujrzał ją i zrozumiał, że nie był godzien podnieść na nią oczu. Urodził się i umrze jej niewolnikiem. Klęka, ponieważ nie mógłby nie uklęknąć.

Перейти на страницу:

Похожие книги