— Esthle Marta Odijja, Druga Powierniczka Gemm, w istocie kontroluje kancelarię Hypatii, dzieliła z Hypatią ostatnich dwóch kochanków; kiedyś wpadła w szał i udusiła kilka swoich niewolnic. O, a to Izydor Wół, uśmiechnij się do niego, esthlos, ci dwaj to jego ochrona, byli żołnierze Horroru, dziwne, że w ogóle przyszedł, żebyś widział, w jakiej fortecy mieszka; kiedyś miał prawie monopol na handel ze Złotymi Królestwami, ostatnio się popsuło, ostra konkurencja, już trzy zamachy, może więcej. Uprak Indus, nie ten, w lewo, ten obok Rzymianki z rubinem w cycku, Uprak odziedziczył szaleństwo Chimeroysa, forsuje projekt tamy na Nilu, utopił już w tym połowę fortuny, Hypatią i Nabuchodonozor oczywiście nigdy nie wyrażą zgody, ale, na Kristosa, nie mów mu tego, he he! O, pojawił się nasz skośnooki dyplomata, Uzo, człowiek ipońskiego cesarza, rzadko odwiedza miasto, trzyma się na granicy korony złotego. Bardzo popularny na dworze, daje niebotyczne łapówki. Żebym jeszcze tylko wiedział, w jakim celu. Za kwiatami japrysu, pod parasolem — siostry Iczepe z Ptolemeuszy. Azi i Trez, ale nie odróżnisz, która jest która: mieszkają razem, wyszły za tego samego mężczyznę, teknites usuwa im wszelkie różnice ciał, same chyba się nie odróżniają, jedna morfa. O, ten młodzian, który nie może oderwać się od ręki twojej córki — esthlos Dawid Monszebe, z Drugich Monszebów, wnuk Namiestnika Górnego Aegiptu, ares. Chciał uciec do Horroru, ojciec trzymał go pod strażą przez pół roku. Widać się ugiął; albo też Dawid złożył jakąś przysięgę. Ci, co właśnie wchodzą, Glakkowie. Mieli w rodzinie demokratę, podejrzana morfa, lepiej się trzymać z daleka. Ta piękność, co właśnie wita się z Laetitią — esthle Ignatia z Aszakanidów, pochodzą z Indu, ale od dwóch pokoleń w koronie Złotego, Ignatia ponoć nawet spotkała się osobiście z kratistosem. Po drugiej stronie basenu, przed flecistą — esthlos Heine Onykos, dopiero co wrócił z dżurdży. Właśnie, przecież ty się wybierasz na dżurdżę, prawda, esthlos?

— Zostałem zaproszony.

— To jak, jedziesz, nie jedziesz? Pogadaj z nim.

Esthlos Anudżabar bez problemu przekonał seneszala, by do wieczerzy posadził ich przy jednym stole. Esthlos Onykos istotnie zaraz został zapytany o swoją niedawną wyprawę myśliwską.

— Tego nie da się opowiedzieć — rzekł wreszcie, pomamrotawszy i poszarpawszy się za brodę. — Jak sobie teraz przypominam… To wszystko było nie tak. To znaczy — przywieźliśmy przecież rozmaite trofea, ale one też już są niepodobne, to była zupełnie inna forma, nie do utrzymania w koronie Nabuchodonozora; i tak samo jest ze wspomnieniami. Co ja mogę wam opowiedzieć? Że potwory? No potwory. Trzeba samemu pojechać i zobaczyć.

— Jak daleko zaszliście? — dopytywał się Qethar.

— Nie tak daleko. Dwie dziesiąte drugiego kręgu. Północny brzeg Żółwiej. Lucinda chciała iść dalej, ale nimrodowie zawsze chcą. Xewry i humije przestawały się nas słuchać, jedzenie smakowało już okropnie, w nocy kamienie wpełzały zwierzętom pod skórę, jeden z niewolników zaczął srać ustami —

— Eee, nie przy jedzeniu! — skrzywiła się esthle Ignatia Aszakanidyjka.

— Przepraszam. W każdym razie zdecydowaliśmy, że czas wracać.

Pan Berbelek słuchał w milczeniu.

— Ponoć pomaga, jeśli napoić je pażubą — odezwał się esthlos Dawid Monszebe, który również siedział przy tym stole. Przez większość czasu okręcał się na krześle, by móc spojrzeć na usadzoną przy stole Lotte Aliteę, i nie zwracał uwagi na dyskusję. Hieronim zastanawiał się, czy młody ares w ogóle wie, że ten tu esthlos Berbelek jest ojcem dziewczyny; może przedstawiano ją tylko jako Aliteę Latek.

Esthlos Onykos chrząknął pytająco.

— Wywar z pażuby — wyjaśnił Monszebe. — Dodać do wody dla zwierząt. Chętniej pójdą. Słyszałem, że dzicy tak robią. Szamani podają pażubę wojownikom, którzy idą za Suchą Rzekę.

— Jest takie szaleństwo, znane jeszcze starożytnym — włączył się Qethar, otarłszy usta. — Ciało wtedy odpada kawałkami, skóra, mięśnie, do kości —

— Lepra — rzuciła młoda Negryjka.

— No nie przy jedzeniu, nie przy jedzeniu!

— Prosimy o wybaczenie. — Anudżabar skłonił się ponad stołem. Zaraz jednak kontynuował. — Otóż doszła mnie plotka, jakoby pażuba w dużych dawkach wywoływała leprę.

— W dużych dawkach nawet kalokagatia jest niezdrowa — skwitowała esthle Ignatia, na co wszyscy uprzejmie się zaśmiali; na podobne żarty mogą sobie pozwolić jedynie niekwestionowane piękności. Bodaj tylko Hieronim spostrzegł, że w istocie był to żart polityczny: mówiąc, spoglądała na Ipończyka Uzo, siedzącego przy sąsiednim stole.

Перейти на страницу:

Похожие книги